Pisane wiele dni później. Byłem w gabinecie dentystycznym. Kolejna dobra dentystka tam nie leczy. Zauważam pewną prawidłowość - kiedy znajdę dobrego stomatologa, to po roku, dwóch zmienia miejsce pracy lub idzie na emeryturę. Tak też był tym razem. Najpierw przyjęty zostałem przez starszą, doświadczoną dentystkę (dobrze i spokojnie przeprowadzony zabieg). Pomyślałem, że chcę u niej robić zęby od tej pory. Kiedy wróciłem po dwóch miesiącach, to już jej nie było. Zostałem więc przyjęty przez młodą dentystkę, ale tym razem też dobrze przeprowadzono zabieg. Spokojnie, z odpowiedziami na moje pytania i wątpliwości. Kiedy wróciłem po paru miesiącach to jej również już nie było. Przyjął mnie jakiś dentysta (chyba ze wschodu) i jego dwie asystentki. Zrobił mi dwa zęby, trochę w pośpiechu, trochę nerwowo. Tłumaczył się jakimiś procedurami, śliny mi nie dał przełykać, chlapał jakąś wodą z wiertła po twarzy. Asystentki natomiast świeciły po oczach światłem uv i kaleczyły dziąsła narzędziami. Na dodatek dwa razy dziabnął mnie lekko w wargę przyrządem do nakładania wypełnienia. Zęby zostały chyba zrobione dobrze, ale był to najbardziej stresujący zabieg dentystyczny jaki miałem. Ciekawe czy gdybym zapisał się do niego po raz kolejny to też by już tam nie pracował? Projekty: 94% / 7 dni. Egzamin zaliczony. Sowa 25.08.2026
powrót