Pisane 5 dni później. Dotarłem nad ranem do miasta. Dałem znać, że jestem. Otrzymałem odpowiedź, żebym sam się dostał do biura. Trochę mnie to zirytowało, bo miałem wyraźnie napisane, że ktoś mnie odbierze. Nie lubię takich nagłych zmian. Tym bardziej, że kilkukrotnie miałem potwierdzone, że zostanę odebrany. Rozeznałem się, kupiłem bilet, pojechałem dalej kolejnym autobusem. Potem szedłem nieznanymi uliczkami z ciężkim plecakiem i walizką, aż dostałem się do wyznaczonego miejsca. Po drodze urwałem jedno kółko, musiałem przechodzić przez jakiś rów kładką szeroką na ~30 cm i spociłem się tak, jakby mnie ktoś oblał wodą. Ludzie w biurze: "ojoj, przepraszamy, ale nie było komu". Zawieźć mnie dalej było już komu. Moje zdanie o nich zmieniło się z pozytywnego na neutralno-negatywne. Potem zapoznanie się z ludźmi, szybak ocena sytuacji i przejęcie dowodzenia na nowym miejscu. Uznałem, że jeśli ja nie będę pilnował innych, żeby utrzymywali porządek, będzie kiepsko. Potem włóczenie się z gagatkami i kupno niezbędnych produktów. Projekty: 0% / 117 dni. Egzamin niezaliczony. Sowa 04.09.2026
powrót