Pisane 9 dni później. Około południa wyruszyłem w stronę mazur. Najpierw lokalnym pociągiem. W środku dużego miasta autostop jest nierozsądnym środkiem transportu. Po około 30 kilometrach przesiadłem się na samochody. Kierowcy byli niecodzienni, bo zostałem podwieziony przez małżeństwo, potem małżeństwo z trójką dzieci, potem jeszcze jakąś kobietę. Małżeństwo z dziećmi zaprosiło mnie na lody, bo mieli po drodze jakieś ulubione miejsce. Potem jechałem z człowiekiem, który był oczytany i rozumiał wiele spraw. Używał słów, których nie słyszałem chyba od kilkunastu lat. Miał kontakt z kimś z masonów, ale twierdził, że organizacja straciła duchowy wymiar, czyli zgodnie z moimi podejrzeniami. Jechał kupić zamówiony w internecie laktator, bo dwa dni wcześniej urodziło mu się kolejne dziecko. Odstawił mne na wylotówkę, dał w prezencie napój imbirowy i tak rozeszły się nasze drogi. Z wylotówki pospacerowałem na obwodnicę. Było już wieczorowo, ale nadal utrzymywałem dobry stan ducha. Zatrzymał się człowiek jadący z córką aż do mojego miejsca docelowego. Potem poszedłem prosto do ludzi, którzy mówili, że będą mogli adoptować Piksela. Na drzwiach do ich lokalu był telefon, więc zadzwoniłem. Okazało się, że niedawno adoptowali trójkę kotów i z przykrością musieli odmówić. Potem skierowałem się do braciszka. Na kolację były kurki z cebulą przyrządzone w jakiś dziwny sposób. Grzyby były czyściutkie i miały delikatny smak. Przespacerowałem się z psem, porozmawialiśmy o duchowych sprawach i poszedłem spać. Oddychanie 8/10 Sen 8/10 Nawodnienie 7/10 Odżywienie 8/10 Ruch 6/10 Decyzje 6/10 Projekty: 21% / 0 dni. Egzamin zaliczony. Sowa 04.06.2026
powrót