22:36
Ciepło. Letnio.
Obudziłem się dość wcześnie.
Okazało się, że Robak już przyjechał i został wysadzony w pobliżu mojej stancji. Przywiózł też ze sobą swojego ziomka.
Zaszedł skorzystać z toalety i przy okazji obaj zjedli po kanapce.
Potem poszlismy włóczyć się po mieście.
W trakcie włóczęgi zaszliśmy na kopiec. Mieszkałem kiedyś z kompozytorką w tamtych rejonach i pamiętałem, że niedaleko był dobry kebab.
Okazało się, że dalej tam stoi, ale jest większy i ma nawet coś w rodzaju ogródka z krzesełkami przed wejściem.
Zjedliśmy, pochodziliśmy po parkach, zaglądneliśmy nad rzekę i do miejsca gdzie są ciekawe wystawy naukowe.
Potem jeszcze do ogrodu na dachu.
Pod wieczór, wracając, skrytykowałem jednego młodziaka za to, że mi zaśmieca kraj, ale źle to przyjął.
Robak i jego ziomek odprowadzili mnie na autobus, a sami poszli na jazzowo-rapowy koncert.
Wróciłem do punktu wyjścia i rozważałem czy jeszcze mam dość wytrzymałości na czyściec. Wyszedłem z mieszkania w stronę autobusu, zapomniałem biletu, a kiedy po niego wracałem to poczułem się wystarczająco zmęczony, żeby już nigdzie nie wychodzić.
Dzień był dobry, długi i męczący. Pełen eksploracji.
Oddychanie 7/10
Sen 8/10
Nawodnienie 8/10
Odżywienie 8/10
Ruch 6/10
Decyzje 6/10
Ból zęba 0/10
Projekty: 21% / 0 dni.
Egzamin zaliczony.
Sowa
03.05.2026