Pisane kolejnego dnia. Miałem się spotkać z Bazylem, więc przygotowałem się i wyruszyłem na spotkanie. Ciepła bluze poplamiłem zupa pomidorową, więc założyłem inny ocieplacz pod kurtkę. Okazało się, że bez kaptura nie jest dobrze. Czekałem na wietrze i chłodzie i chyba trochę mnie przewiało. Przyjechał Bazyliszek, poszliśmy zjeść smaczne jedzenie, a potem wypiliśmy buble tea. Podczas picia miałem wrażenie, że część z tego napoju dostała mi się do płuc. Chyba placebo zadziałało, bo teraz uważnie obserwuję każde chrząknięcie i mam wrażenie, że coś tam siedzi. Potem spóźniony do pracy (ale kierownik był poinformowany) i spokojne wykonywanie obowiązków. Prosto z pracy do szkoły. W drodze odezwał się wierny kompan, który był w mieście i starszy brat zaciągnął go do czyśćca. Zjadłem kolację w szkole, trochę poprogramowałem i w końcu pojechałem do nich, bo kompan zadzwonił jeszcze raz i mówił, że chciałby ze mną pograć w bilard, pogadać i takie tam. No to zajechałem , pograłem w bilard i piłkarzyki, zjadłem batatowe frytki, pogadaliśmy i każdy z nas pojechał się wyspać. Starszy brat został przy stoliku, licząc na to, że dziś będzie po dobrej stronie wariancji. Przed snem kupiłem jeszcze grę w promocji i położyłem się spać. Oddychanie 6/10 Sen 6/10 Nawodnienie 8/10 Odżywienie 7/10 Ruch 5/10 Decyzje 6/10 Szkoła: 55% 8 dni Sowa 02.01.2026
powrót